Okres targów w roku 2014 uznaję za zakończony

 

Poznań targami stoi. Tak też działo się 25-26 października 2014. W tle PGA i innych „seksownych” targów odbywały się targi AQUA&ZOO – salon zoologiczny.

Podczas tego rodzinnego weekendu na targach pojawiło się prawie 60 tysięcy zwiedzających. W pawilonie 4 zjawili się akwarysci, terraryści, właściciele psów, kotów, świnek morskich, chomików…. Producenci i dystrybutorzy oferowali w swym asortymencie produkty dla wszystkich wymienionych gatunków zwierząt. Nie zabrakło również hodowców treserów, fundacji i stowarzyszeń.

Dzięki Uniwersytetowi Przyrodniczemu w Poznaniu oraz Międzynarodowym Targom Poznańskim zwiedzający mieli także okazję podziwiać Wystawę Zwierząt Egzotycznych, gdzie znalazły się m.in. myszy pigmejskie, drewnojady, żółwie jaszczurowate, czy kraby pustelniki.

Swoje miejsce miały tez Międzynarodowe Mistrzostwa Skalarów (Żaglowców) organizowane przez Polski Klub Miłośników Dyskowców oraz Międzynarodowe Targi Poznańskie.

W programie znalazło się również wiele ciekawych prelekcji i warsztatów, porady lekarzy weterynarii i hodowców, Wystawa Ptaków Egzotycznych, adopcje zwierząt, pokazy tresury i pielęgnacji.

Program merytoryczny targów wzbogaciło Ogólnopolskie Forum Branży Zoologicznej, które odbyło się w niedzielę. Swoje prelekcje przedstawili Mateuszem Karatysz, Pawłem Zarzyński, Krzysztof Burzyński (we własnej osobie) i Marek Borowiński.

Mając porównanie do targów w Łodzi i Wrocławiu niezmiennie nachodzi mnie pewna myśl. Wiem że nie tylko mnie. Dlaczego nie zrobić jednej w roku imprezy zoologicznej dla branży zoologicznej? Oczywiście od razu udzielam sobie odpowiedzi że każde z miast chciałoby mieć ją u siebie. Każde ma też swoją historię którą chce kontynuować.

Pracownik - główny temat moich tegorocznych wykładów oraz książka z tym związana

Co dałoby polskiej branży jedno miejsce i jeden czas? Na pewno większą ilość firm, większy prestiż i …oczekiwanie. Przez dwa miesiące odbyły się 3 podobne targi zoologiczne w Polsce. Każdy wyróżniał się jakimś innym akcentem. Lecz koniec końców były dość zbliżone. Na każdym z nich byli hodowcy, fundacje i stowarzyszenia które tak naprawdę napędzały publiczność. Czym byłyby targi zoologiczne bez zwierząt? Ma to więc swoją potrzebę. Jednak w kontekście branży jako biznesu, gdzie właściciele sklepu szukają dobrych kontaktów handlowych. Hurtownicy towarów i kontrahentów a producenci zbytu, można by się pokusić na takie jedno miejsce w roku.

Miałem okazję wystawić ciągle powiększającą się biblioteczkę produktów własnych.

 

Pojawiają się pewne małe jaskółki. II Forum Branży Zoologicznej (Łódź), Panel Biznesowy (Wrocław) Akademia ZOO biznesu (Poznań). Mając okazje uczestniczyć w nich widzę że potrzeba promowania tego typu działań wśród branży zoologicznej. Choć też niemało przy tym będzie pracy to ona musi się odbyć by rynek zoologiczny skonsolidował swoje działania i mógł wyjść z pewnego rodzaju marazmu. Nie ma co ukrywać ze ten marazm w dużej mierze tworzą sklepy zoologiczne mocno zamknięte na wiedzę i zmiany.

 

Nie chcą nawet uogólniać – ale właściciel który rozpoczyna swoja przygodę z zoologią jest mocno nastawiony na odniesienie sukcesu. To oznacza że chce się rozwijać i szuka rozwiązań. Często niestandardowych ale skutecznych. Natomiast właściciele zostają na swoim. Na tym co już uzyskali. Nie jest to złe ale… dobre jest wrogiem lepszego i to jest clue zagadnienia które już teraz trzeba mentalnie pokazywać właścicielom. Co autor ma nadzieję też wdrożyć w przyszłości w życie wchodząc w większą interakcję z właścicielami sklepów.

 

Krzysztof Burzyński

www.strefazoo.info

Dodaj komentarz